Basenu nie planowaliśmy...
Niestety trudna sytuacja hydrologiczna w rejonie skutecznie powstrzymała nasze marzenia wzrastających murach domu.
Troszkę się załamaliśmy. Pojechaliśmy sprawdzić co się dzieje na budowie i to co zobaczyliśmy dosłownie nas zmroziło, wszystkie okoliczne wody ściekają wprost do naszej niedawno wykopanej piwnicy. Deszcz od wczoraj pada non stop i nie jest to bynajmniej kapuśniaczek. W miejscu piwnicy mamy dość głęboki basen. Całkowicie zalane są bloczki, które z takim mozołem władowano do tego piwnicznego dołu. Nie mamy szczęścia do pogody tego roku. Wybraliśmy się na działkę dzisiaj po zmroku, nawet dojechać było trudno. Niesamowite ilości wody stoją na ulicach, wylewają rzeki. Jak zobaczyłam co tam się dzieje, to po prostu myślałam, że nie dam rady tego spokojnie wytrzymać. Nie miałam nawet głowy aby zrobić zdjęcia, może uda się jutro jak ochłonę.
Sławek musi zakupić jakąś pompę, bo nie wyobrażam sobie jak pozbędziemy się takiej ilości wody z wykopów. Fundamenty i początki ścian są zatopione, piwnica zalana po brzegi, wszystko pod wodą. Majster uspokajał nas, że nic im nie będzie, ale uwierzcie mi - strasznie rozstroiło to nasze nerwy. Właściwie piwnicy nie widać, woda zalała prawie wszystko i ciągle leje się z nieba. Patrzę teraz przez okno i modlę się, aby przestało padać. Dobrze chociaż, że rzeka jest daleko.Okoliczne wsie i Bogatynię powoli znowu zalewa, u nas też niewiele brakuje aby Nysa powtórnie wylała.
Komentarze